kit2

Na ekranie

Jon Snow żyje, czyli estetyczny prezent dla wszystkich fanek Kita Haringtona

28 maja , 2016  

Domyślam się, że nie ma co tu pisać długiego intro, w końcu każda z Was już pewnie przegląda poniższe zdjęcia 🙂 Myślę jednak, że kilka słów wstępu może się przydać. Zawsze przy okazji wyjazdu do Londynu staram się odwiedzić West End. Kocham teatr, a sztuki w Londynie to okazja nie tylko do dobrego spektaklu, ale także do zobaczenia na scenie aktorów ze światowej czołówki.

Tym razem wybrałam się na sztukę „Doctor Faustus” w teatrze Duke of York, gdzie w rolę tytułową wcielił się znany z roli Jona Snowa w „Grze o Tron” Kit Harington. Jestem ogromną fanką serialu, a w szczególności postaci Kita. Będąc w Londynie na Vogue Festival, po prostu nie mogłam nie skorzystać z okazji, żeby zobaczyć aktora na żywo, zwłaszcza, że recenzje sztuki były bardzo zachęcające.

Jak na większość sztuk na West Endzie bilety trzeba kupować z dużym wyprzedzeniem, jeśli zależy nam na dobrych miejscach oczywiście. Mnie udało się usiąść w szóstym rzędzie. Był to pierwszy raz w londyńskim teatrze, kiedy siedziałam na parterze i zdecydowanie było warto.

Sztuka była genialna! Historia Marlowe’a z XVI wieku została przedstawiona w dwojaki sposób. Z jednej strony zachowano oryginalny tekst i bardzo klasyczne podejście, a z drugiej strony w środkowej części przeniesiono bohaterów już stricte do XXI wieku, dzięki czemu jeszcze łatwiej było nam się utożsamić z głównym bohaterem. Harington i reszta ekipy poradziła sobie znakomicie, a ich praca pozostanie ze mną na dłużej.

No, ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała po zakończonym spektaklu zobaczyć aktorów wychodzących z teatru. W przeszłości udało mi się to z Keirą Knightley, czy Sienną Miller. Tym razem wydawało mi się, że pozostaję bez szans, jako że stałam może w trzecim rzędzie fanów, jednak szczęście się do mnie uśmiechnęło. Kit po wyjściu z teatru zapytał się o bilety do podpisania. Pewnie nie chce podpisywać kolejnych plakatów z Jonem Snowem, które później trafią na eBay. Jako, że miałam program podsunęłam mu go, a on z uśmiechem podpisał. Inni prosili o selfie, kolejne autografy. Aktor dzielnie pozował do każdego wyciągniętego w jego stronę aparatu. Nawet sam brał telefony i własnoręcznie robił selfie! Kiedy ludzie przede mną zaczęli się wycofywać, dostałam się pod samą barierkę. Kit zakończył właśnie kółeczko wśród fanów, a ja poprosiłam go jeszcze o zdjęcie, na które się zgodził. Sekundę porozmawialiśmy (skomplementowałam jego występ oczywiście 🙂 ) i tym razem to ja zaczęłam się przedzierać przez tłum dając szansę innym fanom. Myślę, że wieczór ten można zdecydowanie zaliczyć do udanych!

No dobra, wystarczy tego gadania. Pora na oglądanie! Miłych wrażeń 🙂

 

Share it!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on Pinterest

Posted by Posted by Gismanka


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *