13H

W życiu

Mindfulness, czyli podsumowanie lutego

13 Mar , 2016  

Luty przyznam Wam szczerze był ciężkim miesiącem. Głównie związanym z ciągłymi podróżami biznesowymi. Choć kocham podróżować, to jednak ten brak rutyny, nieregularność posiłków, snu, może po czasie dokuczać. Jak to się mówi – coś za coś. Dobrze się złożyło, że na luty wybrałam sobie przeprowadzenie małego wprowadzenia do tematu uważności. Mindfulness ma wiele definicji. Ja rozumiem ją jako świadomą uwagę skupioną na tym, co tu i teraz, doświadczaniu prawdziwości tego, co wokół nas, rzeczy, innych ludzi, nas samych – dokładnie w takiej postaci, jakiej jesteśmy.

O Mindfulness mówi się ostatnio bardzo dużo. Podobno ma wspaniały wpływ na redukcję poziomu stresu w organizmie. Książki, ćwiczenia, szkolenia. Jesteśmy zalewani propozycjami mającymi pomóc nam w bardziej uważnym życiu. Czytając o plusach stosowania praktyk mindfulness i fakcie, że nie potrzeba długich kursów i zamknięcia na miesiąc w indyjskim klasztorze, aby zacząć stosować pewne zasady, postanowiłam w lutym trochę z nią poeksperymentować.

 

Aplikacja

20150713-Headspace-logo

Ponieważ w lutym byłam głównie w podróży, spędziłam mnóstwo czasu na lotniskach i w samolotach. Podczas startów czy lądowań, kiedy światło w kabinie gasło, mogłam skupić się tylko na sobie, swoim oddechu i myślach. Pomogła mi w tym aplikacja Headspace (niestety na ten moment dostępna jedynie w języku angielskim), która jest idealnym narzędziem do medytacji dla początkujących. W darmowej wersji mamy 10 lekcji, które krok po kroku prowadzą nas do wyciszenia i świadomości bycia w chwili. Najlepsze jest to, że potrzebujesz na to jedynie 10 minut dziennie. Cudownie! Na początku podchodziłam do tego bardzo ostrożnie. No bo, na ile powolne oddychanie, może tak naprawdę pomóc się zrelaksować? Będę leżeć jak u psychoanalityka albo na lekcji jogi. Moje myślenie było bardzo stereotypowe. Przyznam szczerze, że patrząc z perspektywy czasu, warto poddać się tym ćwiczeniom. Aplikacja krok po kroku tłumaczy, na czym polegają zadania, a kolejne ćwiczenia uspokajają, pomagają w skupieniu się na teraźniejszości. Często nawet podczas 10 minutowego ćwiczenia, czułam jak myśli uciekają w przyszłość – do pracy, planów na kolejny dzień, czy trudnych sytuacji, z którymi trzeba sobie poradzić. Głos prowadzący ćwiczenia prawie w tym samym czasie zwracał uwagę na sprowadzenie myśli z powrotem do tego co tu i teraz. Wygląda więc na to, że to „uciekanie” naszych myśli jest naturalne dla wielu. Lekcje headspace to ćwiczenia dla mózgu, o których czasami zapominamy, ale naprawdę warto. Andy Puddicombe jest jednym z ekspertów mindfulness i twórcą apki, podczas swojego wystąpienia dla TED opowiadał o plusach 10-minutowych ćwiczeń.

„Nie możemy zmienić każdego zdarzenia, ale możemy zmienić jego doświadczenie. To właśnie jest moc medytacji, świadomości. Nie musicie palić kadzidełek ani oczywiście siedzieć na podłodze. Wystarczy poświęcić 10 minut dziennie i cofnąć się o krok, oswoić z chwilą, aby doświadczyć głębszego skupienia, spokoju i przejrzystości w waszym życiu”

Po zakończeniu darmowych 10 lekcji, możecie wykupić sobie kolejne, bardziej tematyczne kolekcje, które odpowiadają Waszemu stylowi życia, czy nastrojowi. Ja proponuję zacząć od darmowej aplikacji i dać sobie szansę. Wasz mózg na pewno Wam podziękuje.

 

 

Książka

mindfulness-jak-wytresowac-dzikiego-slonia-i-inne-przygody-w-praktyce-uwaznosci-b-iext30529860

Aby dopełnić wiedzę zdobywaną dzięki Headspace, po zbadaniu tego, co dostępne na rynku, zdecydowałam się zaopatrzyć w książkę: „Mindfulness: Jak wytresować dzikiego słonia i inne przygody w praktyce uważności”. Książka Jana Chosen Baysa jest pełna ćwiczeń, ale też historii innych osób, które przez te ćwiczenia przechodziły wraz z naukami, które z nich wyniosły. Nie jest to więc zbiór samych ćwiczeń, ani tradycyjny podręcznik. Jest to natomiast zdecydowanie idealny wstęp do uważności pokazujący, jak w prawdziwych, życiowych sytuacjach, ćwiczyć mindfulness.

Co warte podkreślenia, książkę tą możecie otworzyć w dowolnym miejscu. Nie trzeba iść po kolei, można zainspirować się historiami w niej zawartymi, czy daną tematyką. Mnie bardzo spodobała się część związana z jedzeniem i faktycznym skupieniu na nim, bez równoległych „przeszkadzaczy” w postaci komórki, telewizora czy laptopa. Staram się wprowadzać tę zasadę do mojego życia. Podobnie ze stawianiem całych stóp na ziemi. Pewnie część z Was zastanawia się, o czym takim mówię. Mam bowiem taką przypadłość, iż siedząc … stoję na palcach. Tak jakbym fizycznie bała się postawić całe stopy na ziemi. Przeczytałam gdzieś kiedyś, iż jest to znak rozpoznawczy marzycieli, którzy żyją z głową w chmurach. I pewnie dużo w tym dużo prawdy. Ja żyję dla marzeń, co czasami przeszkadza w prawdziwym doświadczaniu tego co tu i teraz. Również stąd wziął się pomysł na zainteresowanie tematem mindfulness. Prawie każde ćwiczenie zaczyna się właśnie od uzmysłowienia sobie, gdzie siedzę, czy jest mi wygodnie, czy moje nogi trzymają się mocno ziemi? Jest to fizyczne usadowienie siebie w czasie i teraz nie raz łapię siebie na poprawianiu ułożenia stóp, czy naprowadzaniu myśli na to, co dzieje się teraz, w teraźniejszości. Czuję, że jestem na początku drogi, ale już z ciekawością patrzę w przyszłość i wpływ, jaki bycie uważnym, będzie miało na moje życie.

 

Reboot

6JGDE8O2RZ

Wieczorem odpoczywam przy serialach czy filmach. Do tego dochodzą klipy na YouTube i tak to właśnie chodzę spać bardzo (bardzo!) późno, co później odbija się na kolejnym dniu. W lutym postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment, gdzie dziękowałam laptopowi i telewizorowi za ich usługi jeszcze przed wieczorną kąpielą. W łóżku towarzyszyła mi już tylko książka i muzyka. Zauważyłam, że szłam spać o wiele szybciej, a samo usypianie odbywało się o wiele naturalniej. Rano budziłam się o wiele szybciej i byłam mniej zmęczona, jak zwykle. Oczywiście nie zawsze takie wieczory były możliwe, ale zdecydowanie o wiele lepiej wpływały na mnie i moje samopoczucie. Mam nadzieję kontynuować te nawyki i stopniowo wprowadzać je do mojego życia. Pamiętajcie – nie wszystko naraz. Warto zacząć od tego, co najbardziej może pomóc nam w naszej codziennym życiu.

 

Co dalej?

Czuję, że jestem na początku drogi, ale już z ciekawością patrzę w przyszłość i wpływ jaki bycie uważnym będzie miało na moje życie. Mam nadzieję, że wpłynie pozytywnie na poziom stresu oraz radzenie sobie z trudnymi życiowymi sytuacjami, na które nie mamy wpływu. Mindfulness ma pomóc z ich doświadczaniem. Wydaje mi się, że warto poświęcić więc te 10 minut dziennie, aby pomóc sobie w codziennych sytuacjach oraz swojemu mózgowi w ich doświadczaniu.

Share it!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on Pinterest

Posted by Posted by Gismanka


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *