oskary

Na ekranie,Rozrywka

Oskary 2016 – LEO, FILMY I (trochę więcej jak) KILKA SŁÓW O NOMINACJACH

15 Sty , 2016  

Wczoraj po południu ogłoszono nominacje do tegorocznych Oskarów. Tradycyjnie o 5:30 rano czasu kalifornijskiego (u nas była 14:30), dzięki transmisji na żywo na oficjalnej stronie Oskarów, fani filmu mogli obejrzeć kilkunastominutową relację z Los Angeles. W tym roku nominacje odczytali reżyserzy Ang Lee i Guillermo del Toro, a także aktor John Krasinski i Cheryl Boone Isaacs – prezydent Akademii.

Wielkich niespodzianek nie było (no, może poza kilkoma) i teraz cały świat wie, które filmy były w zeszłym roku najlepsze, co jeszcze warto zobaczyć, a wszyscy kinomaniacy obstawiają zwycięzców, oczekując z niecierpliwością nocy z 28 na 29 lutego, kiedy to odbędzie się rozdanie nagród Akademii Filmowej. Jeśli jeszcze nie wiecie, kto dostał nominację, jakie filmy powinny pojawić się na Waszej liście „do zobaczenia”, przygotowałam dla Was małą ściągę, która mam nadzieję pomoże Wam w filmowych wyborach i przygotuje do tej Oskarowej nocy.

LEO

tumblr_nk7f2rLo7g1qet71xo1_1280

Muszę zacząć od niego. Jest to już 5 nominacja do Oskara Leonardo DiCaprio. Aktor powinien wygrać już co najmniej cztery razy 🙂 Pierwszy raz 22 lata temu za rolę w „Co gryzie Gilberta Grape’a”. Od tej pory filmów było dziesiątki, w tym w większości role wybitne. A jednak Akademia ciągle zawzięcie tej statuetki nie chce mu przyznać. Dlaczego? Może ciągle widzą w nim tego nastoletniego Romea albo chłopca z „Titanica”. Może uważają, że nie zasługuje? Może będzie jednym z tych aktorów, którzy dostaną dopiero Oskara dopiero za całokształt? Mam nadzieję, że nie. Rolą w „Zjawie” Leo po raz kolejny udowadnia kunszt aktorski, totalne zaangażowanie w projekt i ogromne poświecenie dla sukcesu filmu. Po wygranym Globie i reakcji zebranych, który jego zwycięstwo wyróżnili oklaskami na stojąco widać, że nie tylko ja mam taką opinię, ale i środowisko również. Akademia zaczyna głosować i mam głęboką nadzieję, że tym razem zagłosuje … DOBRZE.

FILMY i AKTORZY

Do głównej kategorii zostało wytypowanych aż 8 filmów. Porównując z nominacjami do Złotych Globów to miejsca w kategorii film roku nie otrzymał film „Carol” (globowe nominacje powtórzyły jednak Cate Blanchett i Rooney Mara), za to pojawił się „Brooklyn”, co mnie akurat cieszy, bo zdecydowanie „Brooklyn” podobał mi się bardziej. Jest to wspaniała historia o młodej emigrantce z Irlandii Ellis Lacey, która walczy o nowe życie w Nowym Jorku. Brooklyn lat 50 XX wieku, imigranci, miłość. Saoirse Ronan pokazuje, że dorosła, a kreacje w najnowszym filmie przyniosła jej również już drugą nominację do Oskara. Ale chyba też nie było osoby sądzącej, że rolę młodej Irlandki mógłby zagrać ktoś inny? „Brooklyn” w kinach od 19 lutego.

Cieszy również w zestawieniu „Most szpiegów”, który przy Globach w kategorii filmowej został pominięty. Film, który gościł już na naszych ekranach, opowiada historię prawnika James B. Donovana (Tom Hanks), który zostaje wysłany do Berlina wschodniego na negocjację wymiany szpiegów. W rękach FBI znalazł się bowiem radziecki szpieg (w tej roli nominowany do Oskara 2016 Mark Rylance), który ma zostać wymieniony na amerykańskiego. Mnie się „Most szpiegów” bardzo podobał. Historia trzyma w napięciu, nie brakuje humoru, jest świetnie zagrany. Dla mnie plusem było również to, że część ze scen kręcona była we Wrocławiu tuż pod moim domem. Wspaniale móc oglądać podwórka znane mi z dzieciństwa, po których biega Tom Hanks ☺

Chyba mało kto wierzył, że „Mad Max: Na drodze gniewu” zdobędzie nominację w kategorii filmu roku. A jednak kontynuacja historii z postapokaliptycznej przyszłości opowiadająca historię przemierzającego pustynne połacie Maxa zachwyciła w tamtym roku wielu. Ja pamiętam, że siedząc w kinie przez pierwsze minuty nie wiedziałam do końca, co się dzieje na ekranie. Wydawało mi się, że to jakaś pomyłka. Jednak po pierwszym szoku pojawił się zachwyt. Historia, zdjęcia, aktorzy. Czy ktoś tu pamięta faceta z gitarą? Totalne szaleństwo.

Kiedy 5 lat temu czytałam poleconą mi książkę Emily Donoghue, zastanawiałam się, czy ktoś kiedyś podejmie się jej ekranizacji. Tak też się stało! „Pokój” to historia zamkniętej przez 7 lat w małym pokoju dziewczyny – jej zmagania o każdy dzień, próba opieki nad małym synkiem i stworzenia na tak małej przestrzeni namiastki życia. Sam zwiastun pokazuje wiele, więc nie będą się rozpisywać. Powiem jedno – aktorzy są genialni. Po obejrzeniu filmu od razu pojawiła mi się myśl, że Brie Larson powinna dostać Oskara za swoją rolę. Jakaż była moja radość, gdy aktorka odebrała Złotego Globa w tej kategorii. Mam nadzieję, że powtórzy ten sukces już 28 lutego. Dwa dni wcześniej film będzie miał premierę w polskich kinach.

„Spotlight” i „The Big Short”. Te dwa filmy dla mnie osobiście mają wiele elementów wspólnych. Oba opowiadają historie wielkich afer, które faktycznie miały miejsce. W obu gra pierwszoplanowa plejada aktorska no i po prostu oba są fantastyczne. „Spotlight” to historia dziennikarzy „The Boston Globe”, którzy wpadają na trop afery pedofilskiej w kościele katolickim. Temat duży, bardzo aktualny, pokazuje zmagania dziennikarzy z katolickiego Bostonu walczących o prawdę. „The Big Short” to z kolei historia ze świata finansów, gdzie mała grupa osób ze środowiska przewidziała upadek wielkich schematów pożyczek hipotecznych, który doprowadził do kryzysu finansowego na świecie w 2008 r. Tysiące ludzi stracili prace, domy, pieniądze. Bohaterowie filmu w tym samym czasie się na tym wzbogacili. I to bardzo. W kategoriach oskarowych docenione zostały nie tylko filmy, ale także aktorzy. Christian Bale za „Big Short” (kolejna wspaniała kreacja tego utalentowanego aktora), Mark Ruffalo (on nigdy nie zawodzi!) i Rachel McAdams za „Spotlight” (tu wielka niespodzianka! Pierwsza nominacja McAdams – dla mnie trochę na wyrost). „Spotlight” w kinach już 5 lutego, a „Big Short” jest już w kinach od 1 stycznia.

Przyznam szczerze, że ze wszystkich nominowanych filmów „Marsjanina” widziałam na samym końcu. Jakoś nie mogłam się przemóc do kolejnego mam wrażenie w ostatnich latach („Grawitacja”, „Interstellar”) filmu o astronautach. No bo cóż nowego można w takim filmie jeszcze pokazać? W końcu się przemogłam i jakież było moje zdziwienie! „Marsjanin” to jeden z najlepszych filmów, jakie widziałam w zeszłym roku! Historia pozostawionego na Marsie astronauty, który w charyzmatyczny i często sarkastyczny sposób kombinuje, jak by tu przetrwać i powrócić na Ziemię, pochłonęła mnie całkowicie. Matt Damon w swoich marsjańskich poczynaniach jest genialny (ale nie zabierzesz Matt Oskara Leo prawda?!). Akcja filmu toczy się dwutorowo – z jednej strony widzimy poczynania astronauty na czerwonej planecie, z drugiej ekipę NASA na Ziemi. Oba wątki się ciekawie poprowadzone, aktorzy doskonali. Aż chce się obejrzeć kolejny raz albo przynajmniej przeczytać książkę, na której podstawie powstał film. „Marsjanin” otrzymał już statuetkę Globa w kategorii najlepszy film komediowy/musical (???!!!) i będzie pewnie największym konkurentem dla „Zjawy” podczas oskarowej nocy. 

No i w końcu „Zjawa”. Film, który wygrał Globa w kategorii najlepszy film dramatyczny, ma wielką szansę na powtórzenie sukcesu. Do Oskarów jest nominowany w aż 12 kategoriach! Oczywiście trzymam kciuki za Leo, jednak także reżyser Alejandro G. Iñárritu ma szansę powtórzyć zeszłoroczny sukces, kiedy to otrzymał nagrodę za reżyserię filmu oraz sam film -„Birdman”. Jednak wracając do „Zjawy” to jest to film tak ciężki, jak i piękny. Trudno oglądać przez prawie 3 godziny Leonardo DiCaprio walczącego o życie i próbującego odnaleźć człowieka, który pozostawił go na śmierć (Tom Hardy – nominacja za rolę drugoplanową). Dzięki zapierającym dech w piersiach zdjęciom i wspaniałej grze aktorskiej, dajemy się jednak prowadzić dalej. Jesteśmy wciągnięci w sam środek tej wspaniałej przygody i podróży przez odległe Stany, ziemie należące do Indian, a które zajmowane są przez osadników z Europy i pierwszych Amerykanów. Jest to walka o życie, ideały, poświęcenie, chęć zemsty. Piękny film, który gorąco polecam.

CO TAM JESZCZE …

„Steve Jobs” był jednym z moich ulubionych filmów w zeszłym roku. Wydaje mi się, że trochę niedoceniony (a może niezrozumiały przez swoją konwencję?) jako obraz. Cieszę się jednak, że aktorzy Michael Fassbender oraz Kate Winslet zostali wyróżnieni. Kate dostała już Złotego Globa za swoją rolę i wydaje się, że może powtórzyć sukces. Rola córki Jerzego Hoffmana (tak tego Jerzego Hoffmana!) może przynieść jej drugiego Oskara. Pikanterii dodaje fakt, że w tej samej kategorii nominowana jest Winslet – partnerka Fassbendera z ekranu, jak i jego życiowa partnerka – Alicia Vikander. Ja mam nadzieję, że choć uważam Alicię za jedną z najlepszych aktorek swojego pokolenia, to jednak w tym roku wygra Kate. Wiadomo wygra Kate i Leo. No dobra KATE+LEO = LOVE. To napisała moja 13-letnia ja, więc nie miejcie mi tego za złe ☺

• Drugą z rzędu nominację do Oskarów otrzymał Eddie Redmayne. Zeszłoroczny laureat za „Teorię wszystkiego” po raz kolejny zachwycił swoją kreacją aktorską, tym razem wcielił się w postać transseksualnego artysty Einara Wegenera w „Dziewczynie z portretu”. Jeśli wygrałby statuetkę, to byłaby druga taka sytuacja w historii, kiedy aktor zdobywa Oskara dwa lata z rzędu. Pierwszy i jedyny do tej pory jest Tom Hanks, który otrzymał statuetki za „Philadelphię” oraz „Forresta Gumpa” odpowiednio w 1994 i 1995 roku. No, ale umówmy się wygra … Leo ☺

• Wielu na pewno dziwi brak nominacji dla Tarantino i jego „Nienawistnej ósemki” w kategorii scenariusz oryginalny. Co jak co, ale na nominację za tekst Quentin zawsze mógł liczyć. Jego film otrzymał jednak wyróżnienia w kategoriach: Jennifer Jason Leigh za drugoplanową rolę żeńską, zdjęcia oraz za muzykę. To właśnie w tej ostatniej kategorii film Tarantino ma największe szanse oskarowe. Ja osobiście zgadzam się z Akademią. Jestem ogromnym fanem Tarantino i jego wszystkich dotychczasowych filmów. Natomiast „Ósemce” czegoś brakuje. Daleko mu do choćby ostatnich genialnych „Django”, czy „Bękartach Wojny”. W „Nienawistnych” się nie udało, przynajmniej dla mnie. Wy możecie to sprawdzić już od dzisiaj. Film właśnie trafił do kin.

• Do najlepszego filmu obcojęzycznego nominowany jest „Syn Szawła”, który tak zachwycił mnie na zeszłorocznych Nowych Horyzontach. Trzymam mocno kciuki za jego sukces! A tak na marginesie to uważam, że główny aktor Géza Röhrig też powinien zostać wyróżniony. Więcej o filmie przeczytacie w moim poście TUTAJ. „Syn Szawła” w kinach od 22 stycznia.

Sylvester Stallone chyba dość niespodziewanie najpierw dostał nominację do „Złotego Globa”, a później wygrał w swojej kategorii! Rocky powrócił w „Creed”, tym razem jako trener i nadal daje radę. Aktor otrzymał także nominację do Oskara. Ciekawe, czy Akademia również go wyróżni? „Creed” możecie już oglądać od 8 stycznia.

Jennifer Lawrence z kolejną nominacją. To już chyba tradycja, że młoda gwiazda raz w roku gra w jednym filmie u Davida O. Russell’a, po czym dostaje nominację do Oskara. Po „Poradniku pozytywnego myślenia” (za który to otrzymała Oskara) i „American Hustle” (nominacja do Oskara) przyszła pora na „Joy” i czwartą nominację do Oskara! Jest to zarazem jedyna nominacja dla filmu. Pominięty został reżyser, scenariusz, jak i sam film. Szczerze to nie dziwię się jakoś specjalnie. Film jest OK, ale tym razem O. Russel nie zachwycił. Za to Jennifer wspaniała jak zawsze. Warto zobaczyć choćby dla niej.

Lady Gaga po zdobyciu zaskakującego, choć zasłużonego moim zdaniem Złotego Globa za rolę Hrabiny w „American Horror Story”, dostała także nominację do Oskara, tym razem za piosenkę do dokumentu „The Hunting Ground”. Film opowiada o serii gwałtów na amerykańskich kampusach i ukrywaniu o nich prawdy. Ja jestem zakochana w „Til It Happens To You”. Ciekawe, czy wygra z bondowskim „Writing’s on the wall”? Czyżby Glob i Oskar dla Lady Gagi w jednym roku?

VS.

Ten tekst można by chyba podsumować – Wygra Leonardo DiCaprio ☺ Ale tak na poważanie to rok 2015, który początkowo tak się wcale nie zapowiadał, okazał się wspaniałym rokiem w świecie filmów. Część z nich, o których piszę dzisiaj, nie weszła jeszcze do kin w Polsce, ale już teraz mówię Wam – naprawdę warto się na nie wybrać. Macie czas do 28 lutego! Teraz pora na obstawianie zwycięzców i przygotowywanie się na oskarową noc.

Share it!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on Pinterest

Posted by Posted by Gismanka


3 Responses

  1. Paulina pisze:

    Leonardo! Nawet jak nie ma nominacji to za Niego trzymam kciuki. Choć dałabym mu głównie za „Gilberta” i „Wilka” (10 razy!) i „Drogę do szczęścia”

  2. MissMon pisze:

    Zgadzam się w 100 co do Tarantino, natomiast Brooklyn muszę obejrzeć koniecznie ze względu na stroje!!! 🙂

  3. Aldi pisze:

    Trzymam kciuki za Leo. Mam nadzieje,że los się uśmiechnie do niego w końcu w 100%, a nie tylko do Kate W./…Titanic/..
    Ewidentnie brak nominacji za główną role męską w „synu Szawła”.
    Fajny opis filmów Gismanka,dzieki za ich przypomnienie:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *