IMG_8547

Na ekranie,Rozrywka

Star Wars Mania

27 Gru , 2015  

25 lat temu obejrzałam „Gwiezdne Wojny” po raz pierwszy. Miałam pięć lat. Nagrana wersja oryginalnej trylogii była po angielsku, a kaseta VHS zawierała epizody nagrane w kolejności V, IV, VI. Powiedziano mi tylko, kto jest dobry, kto zły i tak zaczęła się moja przygoda z tym kultowym filmem.

Gdy na ekranie pojawiał się Darth Vader, a wraz z nim ta przerażająca melodia Johna Wiliamsa, chowałam się za fotel, ale … oglądałam dalej. I tak przez kolejne lata. Prosiłam mamę o włączanie filmów prawie codziennie. Dopiero po latach obejrzałam je ze zrozumieniem, a ich magia pozostała ze mną. Od tamtego czasu widziałam filmy dziesiątki razy, jeśli nie setki (tak, naprawdę!). Dzisiaj moja kaseta VHS pozostaje w moim posiadaniu, choć nie mam już odtwarzacza, a obraz na niej od tych dziesiątek projekcji i przewijań, jest już zupełnie niewidoczny.

Jako, że na początku lat 90. w sklepach gadżetów ze „Star Wars” nie było, moim mieczem świetlnym była cienka latarka, która wieczorem na ścianie dawała delikatne niebieskie światło – dokładnie jak miecz Luke’a w „Nowej nadziei”. Teraz chodząc po sklepach mam wrażenie, jakbym była z powrotem tym dzieciakiem, który w sadze zakochał się po raz pierwszy. Wszędzie maskotki, gry, figurki, klocki, gadżety … Możliwości wydają się nie mieć końca.

Świat ponownie oszalał na punkcie „Gwiezdnych Wojen”. Bilety na pierwsze pokazy sprzedały się tygodnie temu, aktorzy podróżują na świecie promując film i wydaje się, że „Gwiezdne Wojny” są wszędzie. A napięcie sięga zenitu.

No i w końcu pojawił się główny bohater ostatnich miesięcy, czyli nowy film z serii – epizod VII – „Przebudzenie mocy”.

WOW! Jak bardzo J.J. Abrams oddał klimat i magię oryginalnej trylogii. Zrobił tak, jak obiecał. Skupił się na postaciach, scenariuszu, a mniej na efektach komputerowych. I tym samym po 37 latach (!!!) od premiery „Nowej nadziei” oglądamy film, który jest idealnie kompatybilny z oryginalną trylogią. Oddaje hołd pierwszym filmom i wspaniale wpisuje się w klimat filmów, które wszyscy kochamy od tak wielu lat. Nie chcę tutaj rozpisywać się o treści samego filmu, aby nie przekazać przypadkiem części historii. To, co ważne, poznajemy nowych bohaterów, ale i po latach widzimy naszych starych znajomych. Han Solo z powrotem w Sokole Millenium – aż łezka kręci się w oku. Starzy znajomi R2D2, C3PO, księżniczka Leia i reszta. Znowu razem.

Dla prawdziwego fana jest to niezwykle wzruszający moment. Po wielkiej klapie epizodów I – III (o których wszyscy chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć), dostaliśmy film, który choć ma swoją premierę 32 lata po chronologicznie ostatnim z serii „Powrocie Jedi”, stanowi jego idealną kontynuację.

Wydaje mi się również, że film spodoba się nie tylko starym fanom sagi, lecz także nowemu pokoleniu. J.J. Abrams wie, jak zrobić dobre kino i tym razem nie zawodzi. „Przebudzenie mocy” to po prostu dobry film akcji, który bardzo polecam zobaczyć! 

W ramach przygotowania do seansu, przedstawiam Wam dzisiaj kilka filmików znalezionych w sieci, które idealnie obrazują fenomen sagi. Bo któż teraz nie szaleje za swoim własnym BB-8 🙂

 

Aktorzy „Przebudzenia Mocy”, Jimmy Fallon i The Roots nucą przewodnie melodie z filmów

A może tak naleśniki z postaciami z filmu? Ale zazdroszczę talentu twórcom. Ile bym za takie dała?!

BB8 to marzenie każdego fana „Star Wars” po premierze ostatniej części. Teraz może mieć go każdy. I sterować nim swoim iPhonem!

Gwiazdy odgrywają najważniejsze kwestie sagi. Czyż castingi do części 8 i 9?

I coś dla fanek fryzur à la Leia. Idealna na premierę 😉

Zderzenie z rzeczywistością. Prześmieszne. 

Oscar Isaac. Teraz już każdy pozna w końcu jego nazwisko. Chłopak gra i śpiewa, a  teraz jeszcze ratuje Galaktykę.

Na koniec dla niezdecydowanych zwiastun „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy”

 

Teraz nie pozostaje nic innego, jak tylko biec do kina 🙂 Po raz kolejny oczywiście …

 

Share it!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on Pinterest

Posted by Posted by Gismanka


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *