modne wystwy

Na wystawie,Rozrywka

Modny Londyn, czyli Chanel, Audrey i słodko – gorzka miłość do butów

14 Gru , 2015  

Pod koniec października wybrałam się do Londynu. Kocham to miasto, więc wracam do niego kilka razy w roku, jak tylko czas i tanie bilety pozwolą. Tym razem okazja była wyjątkowa. W Londynie odbywały się w tym samym czasie trzy wystawy, których czułam, że nie mogę ominąć. No bo, jakże inaczej? Limitowana wystawa Chanel, zdjęcia mojej ukochanej pani Hepburn i historia obuwia. Trzy wystawy i dwa dni. Wrażenia niesamowite. Udało mi się nawet nagrać krótki filmik dla Was je obrazujący. Zapraszam do czytania i oglądania!

 

CHANEL Mademoiselle Privé

affiche_chanel_mademoiselle_prive_poster

Interaktywna wystawa w londyńskiej Saatchi Gallery to hołd złożony przez Lagerfelda wielkiej Coco, ale również próba konfrontacji z wielka projektantką.

W filmie nagranym przy okazji wystawy i wyreżyserowanym przez Karla, przeprowadza on rozmowę z duchem Coco (w tej roli Geraldine Chaplin), która atakuje go za to, co z jej firmą zrobił po jej śmierci. Lagerfeld broni się, jak może. Argumentuje, że po jej śmierci brand Chanel podupadał, a on ponownie zrobił z niej towar luksusowy, który każdy chciał mieć. Rozmowa Coco z Karlem jest inteligentna, śmieszna i … bardzo prawdopodobna. Na pewno był to jeden z hitów całej wystawy.

Wystawa w piękny sposób podsumowuje nie tylko historię życia Coco – jesteśmy w jej mieszkaniu przy rue Cambon, widzimy pierwszy sklep w Deauville, a także pokazuje nam jej inspiracje oraz miłość do diamentów, haute couture i tworzenia kolekcji.

Wystawa jest bogata w obraz, ale i prosta w przekazie. Dużo dodatkowego materiału poznajemy, dzięki aplikacji na telefon stworzonej specjalnie nie na tę okazję. Jest to pierwszy raz, kiedy uczestniczyłam w tak interaktywnej wystawie i muszę przyznać, że było to niezmiernie interesujące.

Jedyny minus wystawy to, że była niezwykle limitowana i była dostępna jedynie przez dwa tygodnie! Dlaczego? Nie wiadomo, ale na pewno wszyscy, którym udało się na nią dostać (pomimo ogromnych kolejek) nie żałują. Zwłaszcza, że cała wystawa była darmowa, a przy wyjściu goście otrzymywali jeszcze pamiątkowy plakat oraz lnianą torbę z logo wystawy. Aż żal, że Mademoiselle Privé była pokazywana tak krótko. Mam nadzieję, że choć mój krótki filmik pomoże Wam poczuć się, jakbyście tam choć przez chwilę byli 🙂

 

Shoes. Pleasure and pain

Shoes-pleasure-pain-final-hdr

Nie ukrywam, że chodząc cały dzień po Londynie i wchodząc na wystawę na South Kensington, byłam raczej po stronie pain, niż pleasure, gdyż nawet moje ultra wygodne Becketty Isabel Marant, nie wytrzymały kilometrów, które tego dnia zrobiłam chodząc po Londynie :). Wystawa w Victoria & Albert Museum to hołd złożony butom, tej części garderoby, która przynosi nam wielką radość, ale umówmy się bardzo często (może i częściej?) również ból.

Buty dają nam poczucie wyjątkowości. Statusu, radości. Od wieków ich odpowiednia wielkość, wysokość i styl stanowi o poczuciu przynależności, statusu, płci. Która z nas nie marzy o tej jednej idealnej parze Pigalli z czerwona podeszwą Louboutina, czy Mary Janes Manolo Blahnika?

Temu właśnie służy wystawa, która przedstawia nam historie obuwia przez stulecia oraz ich znaczenie dla ich właścicieli. Na wystawie możemy zobaczyć około 200 par butów pochodzących ze starożytnego Egiptu, tudoriańskiej Anglii, czy wybiegów Alexandra McQueena. Widzimy więc wpływ obuwia na kulturę, folklor oraz samą ciekawą wizualnie zmianę wyglądu butów przez setki lat.

Wystawie towarzyszą filmy – wywiady z jednymi z najważniejszych ludzi obuwniczego świata: Louboutin, Blahnik, czy projektantka Jimmy Choo dzielą się z nami procesem tworzenia, inspiracji, swoimi historiami.

Bo czy nie jest tak, jak cytując Kopciuszka – jeden but może zmienić wszystko?

Wystawa o butach jest jedyną z dzisiaj opisywanych, którą nadal możecie odwiedzić. Będzie otwarta do 31 stycznia 2016. Bilety kosztują 12 funtów, jednak jeśli nie uda się Wam dotrzeć do Londynu w tym czasie, zawsze pozostaje możliwość zakupienia albumu towarzyszącego wystawie.  To pięknie wydana historia butów ze wspaniałymi zdjęciami.

 

Audrey Hepburn: Portraits of an Icon

ah

Audrey to ikona i chyba nie ma takiej osoby na planecie, której trzeba by ją przedstawiać. Aktorka, tancerka, żona, matka, ikona stylu, muza. Mogłabym tak wymieniać. Była jedną z najczęściej fotografowanych aktorek swoich czasów, wielokrotnie trafiała na okładki magazynów Life, Vogue, czy Elle. Wiele z jej portretów to historia fotografii sama w sobie. Audrey stawała bowiem przed obiektywem tych najważniejszych: Richarda Avedona, Cecila Beatona, czy Irvinga Penna.

Londyńska wystawa to w hołd złożony Audrey i właśnie tym fotografom. Jest to przepiękna wizualna historia niezwykłej osoby, śledząca jej karierę od pierwszych występów na deskach West Endu, przez wykreowane klasyczne postaci z filmów takich, jak „Śniadanie u Tifanny’ego”, „Rzymskie Wakacje”, czy „Sabrina”, aż po lata późniejsze i jej pracę charytatywną.

„Portrety Ikony’ były niesamowitą gratką dla wszystkich wielbicieli aktorki, których patrząc na popularność wystawy, mało nie jest. Bilety wyprzedawały się z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Mnie udało się dorwać dwa na ostatni dzień wystawy.

Dla tych, którzy tak jak ja kochają Audrey, a nie mieli szansy odwiedzić londyńskiej wystawy, mogą zadowolić się choć jej namiastką, czyli albumem towarzyszącym wystawie. Na Amazonie kosztuje około 22 funtów. Na pewno warto!

 

Share it!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on Pinterest

Posted by Posted by Gismanka


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *