ja

Styl życia,W życiu

Esencja Gismanki – WITAM!

2 Gru , 2015  

Dzisiejszy świat jest światem możliwości. Niezliczonych opcji, wyborów. Możemy robić co chcemy, jechać gdzie chcemy, kupować co chcemy. Coraz częściej w natłoku tych możliwości dochodzi do zgrzytu pomiędzy tym, co wartościowego z tej puli wybrać, a chęcią spróbowania i doświadczenia absolutnie wszystkiego naraz. Chcesz jechać do Londynu? Bierzesz komputer i po 5 minutach bilet kupiony, chcesz posłuchać nowej płyty – włączasz Spotify i się nią cieszysz. Jesteśmy rozpieczonymi dziećmi XXI wieku. Chcemy. Bierzemy. Dostajemy. Tylko czy za dużo to nie przypadkiem niezdrowo?

Ostatnio przeraził mnie jeden fakt. Mam wrażeniem jakbym żyła w permanentnym stresie. I nie chodzi tutaj o obowiązki w pracy, czy w domu, czy termin spłaty kart kredytowych, ale właśnie o rzeczy, które powinny sprawiać najwięcej przyjemności. Tak wiem, że dziwnie to brzmi. Ale pomyślicie sami … Feed na Facebooku, czy Instagramie, imprezy, eventy, … ilość nowości na rynku pojawiających się tak naprawdę w każdej z branż może przytłaczać. Sprawiać wrażenie, że nie nadążamy, spóźniamy się, jesteśmy do tyłu, brakuje nam snu i godzin w dobie. A przecież trzeba przeczytać tę nową książkę, o której wszyscy mówią, obejrzeć kolejny sezon hitowego serialu, czy pójść na imprezę do nowej knajpy, o której wszyscy tweetują. Potrzeba poznawania nowych rzeczy i ciągła gonitwa za czymś nowym jest kwestią naturalną, tylko czy w tej gonitwie nie gubimy przypadkiem tego, co jest celem głównym korzystania z tego wszystkiego – przyjemności? Sama czynność przestaje być czymś fajnym, przestaje cieszyć, bawić, bo my wychodzimy już przodu. Co zrobimy chwilę później? Siedząc w restauracji, czy na spotkaniu już pod stołem włączamy Snapchat i sprawdzamy, gdzie się dzieje coś ważnego, innego. Oby tylko nie przegapić niczego fajniejszego. Jest to nic innego, jak FOMO (Fear of missing out), czyli strach, że coś cię ominie.

W jednym z tegorocznych numerów magazynu Kinkfolk, który był całkowicie poświęcony esencjalizmowi natrafiłam na takie zdanie: „W życiu opartym o kwestie najważniejsze (essentials) chodzi mniej o minimalizm, a bardziej o celebrowanie kogo i co cenimy najbardziej”. Celebrowanie. To słowo klucz. Kiedy ostatnio celebrowaliście czytanie książki, czy zamiast taksówki wybraliście się na spacer? Oczywiście cała masa ludzi i wielbicieli slow movementu w tym momencie powie : Hola hola – przecież my tak żyjemy od lat! Zdaję sobie z tego sprawę, ale od jakiegoś czasu sama czuję, że właśnie tego mi potrzeba. I nie chodzi tutaj o zminimalizowanie życia – wyrzucenie czy odrzucenie prawie wszystkiego, całego tego bałaganu wokół mnie, ale właśnie o wyciagnięcie najpierw esencji – wybranie tego, co sprawia przyjemność, czego celebrowanie i rozwijanie będzie prowadziło do wewnętrznej satysfakcji i radości.

Według Grega McKeowna (autora Essentialism: The Disciplined Pursuit of Less) ważne jest, aby potrafić zatrzymać się i zadawać sobie pytanie – „Czy inwestuję w odpowiednie czynności?” Jesteśmy zalewani opcjami i możliwościami z każdej strony. Jako esencjaliści powinniśmy założyć filtr i potrafić wybrać tyko te rzeczy, które są dla nas esencjalne i które następie będziemy pielęgnować i rozwijać. Najpiękniejsze w podejściu „esencjalnym” jest to, że nie skupiamy się na eliminacji z życia, ale wybieramy to, co chcemy pielęgnować i rozwijać. Te rzeczy, bez których nie możemy żyć!

Po zidentyfikowaniu tych rzeczy nie będziemy mieli problemu z odrzuceniem reszty. Tych wszystkich rzeczy, które są jedynie zapełniaczami i nie stanowią żadnej dodatniej wartości. Nie jest to na pewno ani łatwe, ani szybkie zadanie, jednak zamierzam się takiemu doświadczeniu poddać. Powoli pracuję nad identyfikacją tych wszystkich „zapełniaczy” i mam nadzieję, że uda mi się w tym przekonaniu wytrwać.

Gismanka to dla mnie właśnie tak powrót do korzeni. Moja pierwsza ksywa z czasów, kiedy wszystko było o wiele prostsze, a opcje limitowane. Dzisiaj staram się powrócić właśnie do tych prostych radości i ich rozwijanie.

O tym wszystkich pasjach i nie tylko przeczytacie na blogu. Mam nadzieję, że dzięki temu miejscu uda mi się dotrzeć do osób, które podobnie jak ja, nie ograniczają swoich pasji do jednej, są zakręcone na punkcie wielu rzeczy i cieszą się życiem. Wierzę, że gismanka.pl będzie taką właśnie platformą i umożliwi stworzenie społeczności, która będzie chciała ze sobą dyskutować, uczyć się nawzajem i rozwijać.

Zapraszam do mojego wszechświata!

Share it!Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on Pinterest

Posted by Posted by Gismanka


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *